
Wzrost firmy potrafi być piękny. Ekscytujący. Dający poczucie, że to działa. Ale wzrost ma też drugą stronę medalu. Wzrost obnaża wszystko, co do tej pory było niewidoczne. Jeśli nie zatrzymasz się na chwilę i nie spojrzysz na to z dystansu, możesz obudzić się w miejscu, w którym firma niby rośnie… a Ty toniesz.
Poniżej znajdziesz sygnały ostrzegawcze, które widzę najczęściej u przedsiębiorców. Potem pokażę Ci historię, która wydarzyła się naprawdę i, która mogła zakończyć się upadkiem całej firmy. A na końcu dostaniesz rozwiązanie i drogę, jak je wdrożyć, tak by odzyskać spokój i kontrolę.
Nagle masz więcej klientów, więcej zamówień, więcej wszystkiego. I niby to dobrze, ale:
ludzie pracują ponad siły,
jakość zaczyna być różna, raz lepsza raz gorsza,
a Ty czujesz, że to wszystko trzyma się na Twojej energii, nie na systemie.
To moment, w którym firma rośnie szybciej niż jej struktury.
Jeśli masz w firmie kogoś, kto:
wdraża nowych pracowników,
odpowiada na każde trudne pytanie,
zna wszystkie „patenty”,
jest alfą i omegą,
to masz wąskie gardło. A wąskie gardło zawsze pęka w najmniej odpowiednim momencie.
Słyszysz: „robię, ale nie wiem, czy dobrze”. To nie jest ich wina. To znak, że brakuje:
jasnych ról,
instrukcji,
granic,
odpowiedzialności.
Bez tego ludzie działają „na wyczucie”, a firma jakoś jeszcze działa.
Zamiast rozwijać firmę, zajmują się wieloma sprawami na raz, czasem najdrobniejszymi. Poprawiają po pracownikach. To sygnał, że system nie działa, tak jak powinien.
Brakuje:
procedur,
podziału obowiązków,
kontroli dostępu,
zarządzania wiedzą,
uporządkowanych procesów.
Wtedy firma działa „na czuja”. A to nigdy nie kończy się dobrze, szczególnie, gdy firma straci kluczowego pracownika, lub szybko zaczną rosnąć zlecenia i ilośc pracy.
Anna (imię zmienione) była świetna w sprzedaży. Uwielbiała ludzi, rozmowy, negocjacje. Nie lubiła operacji, papierów, organizacji. Gdy firma zaczęła mieć coraz więcej zleceń, zatrudniła pracownika, który przejął wszystko, czego ona nie chciała robić.
I trafiła idealnie. On:
zatrudniał i szkolił nowych pracowników,
rozdzielał zadania,
odpowiadał na trudne pytania,
był naturalnym liderem.
Anna ufała mu w 100%. Firma rosła, a ona mogła robić to, co kocha.
Do dnia, w którym złożył wypowiedzenie.
Założył konkurencyjną firmę. Dzień przed odejściem skopiował wszystkie materiały, procedury, wiedzę. Wszystko, co Anna tworzyła latami. Zrobił to… na jej prośbę, bo poprosiła go o wykonanie kopii „na wszelki wypadek”.
Po nim odeszły kolejne osoby. Dla nich to on był szefem. Nie Anna.
Dopiero wtedy odkryła, że pracownicy mieli dostęp do jej prywatnego kalendarza. Widzieli wszystko, również jej życie osobiste.
Poczuła się oszukana. Ale też zobaczyła, że sama oddała za dużo, za szybko i jednej osobie.
To nie był przypadek. To był mechanizm, który pojawia się w firmach, które rosną szybciej niż ich procesy i właściciele za tym nie nadążają.
Nie chodzi o mikrozarządzanie. Chodzi o to, by ludzie wiedzieli, kto prowadzi firmę i dokąd firma i jej właściciel zmierza.
Każdy musi wiedzieć:
co robi,
za co odpowiada,
do czego ma dostęp.
Bez tego ludzie działają „na wyczucie”.
To nie brak zaufania. To bezpieczeństwo firmy. A właściciel powinien wiedzieć, kto do czego ma dostęp.
Często uważa się, że procedury ograniczają ludzi. Procedury mają swoje plusy.. Dzięki nim firma działa niezależnie od tego, czy akurat osoba decyzyjna jest dzisiaj na pokładzie. Dzięki nim pracownicy wiedzą, co mają robić i na czym mają opierać swoje decyzje.
Wiedza to Twoje najważniejsze aktywo. Musi zostać w firmie, a nie w głowie jednej osoby.
Zarzadzanie wiedzą to fundament, który chroni Twoją firmę. Dzięki zarządzaniu wiedzą wielu przedsiębiorców może uniknąć losu Anny.
To proces, który stworzyłam, pracując z firmami, finansami i zmianami życiowymi. Nie jest to jedna technika. To sposób patrzenia na systemy, zależności i wzorce.
To, co widzisz, to zwykle tylko objaw. Razem docieramy do mechanizmów, które tworzą chaos.
Widzisz, co się powtarza, co Cię wzmacnia, a co osłabia. To moment, w którym zaczynasz rozumieć, dlaczego pewne rzeczy dzieją się tak, a nie inaczej.
To nie są sztywne zasady, tylko struktury, które porządkują Twoją firmę i odciążają Twoją głowę.
Ten moment jest kluczowy. W nim następuję wdrożenie. Krok po kroku chaos ustępuje miejsca klarowności. Sprawy zaczynają działać tak jak powinny.
Po procesie masz narzędzia, decyzje i kierunek, który pozwala Ci działać dalej samodzielnie. Twoi ludzie też wiedza, co mają robić.
To mechanizm, który działa w finansach, biznesie i zmianach życiowych, bo chaos wszędzie rządzi się tymi samymi prawami.
Wtedy gdy:
czujesz, że coś się kończy, ale nie wiesz, co się zaczyna
masz wrażenie, że utknęłaś/eś
boisz się podjąć decyzję lub nie wiesz od czego zacząć
potrzebujesz spojrzenia z zewnątrz, które nie jest ani emocjonalne, ani oceniające
chcesz usprawnić procesy w firmie
chcesz zrozumieć, w jakim etapie jest Twoja firma i co warto ustawić.
Moja rola polega na tym, by widzieć to, czego Ty już nie widzisz. Dopasowuję sposób działania do Twojej firmy. Punktem wyjścia jest to co jest ważne dla Twoich klientów, dla Twojego biznesu i dla Ciebie.
Jak to może wyglądać dla Twojej firmy? Zobacz poniżej
Jolanta Valentin - Architektka Zmiany
Więcej na stronie → O mnie
Może Cię też zainteresować
Zobacz inne kategorie