
Kiedy mówię o zmianie, nie mam na myśli jednorazowego impulsu, motywacyjnego zrywu ani „nowego początku od poniedziałku”. Zmiana jest procesem, następuje cyklicznie, a dobrze przeprowadzona zamienia się w sprawnie działający system. I dokładnie tak ją projektuję, jako Architektka Zmiany, w ramach metody Architektury Życia.
Paradoksalnie, najlepiej widać to nie w tabelkach, nie w modelach biznesowych, nie w narzędziach coachingowych. Najlepiej widać to… w ogrodzie.
Ogród jest jednym z najbardziej precyzyjnych systemów, jakie istnieją. I jest doskonałą metaforą tego, jak prowadzę ludzi przez zmianę.
W ogrodzie nie zaczynam od sadzenia. Zaczynam od zrozumienia:
jakie są warunki,
co już istnieje,
co działa,
co przeszkadza,
gdzie jest cień,
gdzie jest słońce,
gdzie jest przestrzeń do wzrostu.
W procesie z człowiekiem lub firmą robię dokładnie to samo.
To, co widzisz na powierzchni, bałagan, brak kierunku, spadek energii, problemy finansowe, to objaw. Pod spodem są mechanizmy, zależności i wzorce.
Zmiana zaczyna się od diagnozy stanu obecnego, działanie następuje później.
W moim ogrodzie stosuję allelopatię, czyli sadzę obok siebie rośliny, które wzajemnie się wspierają. Róża rośnie obok czosnku, a marchew obok cebuli nie dlatego, że „tak wyszło”, ale dlatego, że:
czosnek chroni różę,
zapach marchwi odstrasza szkodniki cebuli, tak samo działa zapach cebuli na połyśnicę marchwiankę,
razem tworzą stabilny mikro-ekosystem.
To nie chaos, a strategia zależności. Są pary roślin, które nie działają na siebie pozytywnie. A wręcz wzajemnie się osłabiają.
nie każde rutynowe działanie działa tak samo dobrze na nas, jak na inne osoby,
nie każdy człowiek nas wzmacnia,
nie każdy proces pasuje do każdej firmy,
nie każda decyzja jest dobra w każdym momencie.
Moja metoda polega na tym, by zobaczyć co z czym dobrze rośnie, współgra a co trzeba rozdzielić.
Moje grządki mają obramowania. Nie tylko po to, by wyglądały estetycznie. Po to, by:
utrzymać strukturę,
oddzielić funkcje,
chronić system,
ułatwić pielęgnację,
dać roślinom jasne granice,
trzymać się standardów, które wspierają wzrost.
porządkują,
stabilizują,
odciążają głowę,
dają poczucie bezpieczeństwa,
pozwalają skupić energię tam, gdzie jest potrzebna,
tworzą standardy, które chronią przed chaosem.
Granice porządkują, a standardy wspierają.
Zmiana nie dzieje się od razu. Zmiana wymaga pielęgnacji, tak samo jak ogród.
Jeśli będziesz podlewać za płytko, za często, roślina nie wytworzy silnych korzeni. Jeśli podlejesz za mało nie przetrwa.
W życiu i finansach to:
regularność,
małe kroki,
dobre nawyki,
nieprzeciążanie się,
nieprzesadzanie.
Przycinam rośliny w odpowiednim czasie, by:
zwiększyć owocowanie,
poprawić jakość,
skierować energię tam, gdzie ma rosnąć.
W zmianie to:
priorytety,
rezygnacja z tego, co nie działa,
odcinanie „suchych gałęzi”, eliminacja procesów, które nie przynoszą pożądnaych efektów.
Korzystam z kalendarza ogrodnika i uprawiam ogród w zgodzie z fazami księżyca. Nie dlatego, że to „magia”, ale dlatego, że cykle są realne.
W zmianie są momenty:
wzrostu, odpoczynku, planowania i działania.
W biznesie tak samo, jak w naturze są cykle. Koniunktura idzie w górę i w dół. Cykle są nieodłącznym doświadczeniem kobiet, ale nie tylko. Rynki finansowe też są zmienne.
W ogrodzie nie walczę ze szkodnikami. Tworzę system, który im zapobiega lub w naturalny sposób zmniejsza ich populację:
rośliny ochronne,
zapachy,
naturalne bariery,
naturalni wrogowie, przyciągani przez odpowiednio dobrane kwiaty, lub miejsca zimowania,
zdrowa, żywa gleba.
Zamiast gasić pożary:
buduję systemy,
tworzę procesy,
projektuję środowisko,
eliminuję źródła problemów.
To jest różnica między „zarządzaniem kryzysem” a zarządzaniem mądrze. Gdy pozna się źródło trudności i zacznie poprawę u samego źródła, zmniejszy się ilość błędów i wadliwych wyników.
Nie sadzę co roku, czy zaraz po sobie tych samych warzyw, w tym samym miejscu. Ziemia musi odpocząć. System musi oddychać.
Płodozmian to nie ciągła zmiana, to zmiana wtedy, kiedy organizacja jej potrzebuje.
Są momenty:
na ruch, odpoczynek i na dojrzewanie pod powierzchnią.
Zmiana jest naturalna i potrzebna.
Nie kupuję roślin ogórków, czy pomidorów. Hoduję własne sadzonki i obserwuję proces od nasionka po owoce.
przyglądamy się temu jak jest teraz, w jakim miejscu jest osoba, firma,
ustalamy co warto zastosować,
klientka zaczyna widzieć więcej możliwości, rozwiązań i wybiera to, co dla niej jest właściwe,
w tym podejściu nie daję jednego gotowego rozwiązania, uczę tworzyć własne i wybierać właściwe,
po procesie klientki nie potrzebują mnie, mają swoje „sadzonki” i ustawiony proces, sprawdzone metody.
To jest prawdziwa zmiana na głębokim poziomie. Na koniec procesu nie ma zależności, a klientka czuje sprawczość.
Bo chaos w ogrodzie, w życiu, w finansach, w biznesie, rządzi się tymi samymi prawami:
zależności,
warunki,
cykle,
granice,
odżywienie,
ochrona,
priorytety,
samodzielność.
Moja metoda to jest praktyka, która działa w każdym obszarze, bo opiera się na tym, jak działa natura.
Moje mocne cechy to organizator i uczenie się, a oznacza to, że lubię zastanawiać się jak dopasować ludzi i zasoby, aby uzyskać najlepsze wyniki. Mam ogromną potrzebę nauki i nieustannie lubię się doskonalić. Jestem jak ogród. Łączę:
procesy i zarządzanie wiedzą,
finanse i stabilność,
relacje i komunikację,
energię i regenerację,
ogrodnictwo i naturę,
wychowanie dzieci,
prowadzenie zespołów,
modele biznesowe.
Dlatego mogę rozmawiać z klientką o:
„kwiatkach”,
akcjach,
budżecie,
procesach,
relacjach,
energii,
wychowaniu dzieci,
usprawnieniach i strategii biznesowej.
Bo wszystko to jest systemem. A ja widzę systemy tam, gdzie inni widzą przypadek.
Architektura Życia to metoda, która pozwala:
odkryć, co naprawdę się dzieje,
nazwać wzorce i zależności,
stworzyć ramy,
wprowadzić porządek,
wrócić do samodzielności i nabrać poczucia sprawczości.
Ta metoda to jest praktyczne i systemowe podejście. I działa, bo jest zakorzeniona w tym, jak działa natura.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak ta metoda działa w praktyce, wybierz swoją ścieżkę rozwojową
Może Cię też zainteresować
Zobacz inne kategorie