
Początek jest niewinny. Jedna karta kredytowa niespłacona w całości, jeden zaciągnięty debet na koncie, jeden szybki kredyt na małą kwotę, a po kilku latach 100 tysięcy zł długu konsumpcyjnego.
Pamiętam, jak wiele lat temu dostałam pierwszą kartę kredytową. Miałam stałą pracę, regularnie wypłacane wynagrodzenie, nie byłam w podbramkowej sytuacji, a pomimo to dałam się skusić na zakupy na kreskę.
Na początku wszystko szło gładko. Po zakupach szybko spłacałam całość zadłużenia na karcie, więc kupowałam nadal, a z czasem zaczęłam wydawać coraz więcej. Byłam przekonana, że nie trwonię pieniędzy na bardzo kosztowne rzeczy. W końcu mogłam sobie pozwolić na nowe spodnie czy bluzki, a gdy miałam okazję polecieć do Szwajcarii, kupiłam cały nowy zestaw ubrań.
Tak było do momentu, gdy straciłam pracę i nie byłam już w stanie spłacać zadłużenia na bieżąco. Zaczęły przychodzić powiadomienia z banku z informacją o zadłużeniu i wysokością minimalnej wpłaty, a ja miałam tylko niewielkie oszczędności na koncie.
Bardzo szybko z niezależnej osoby wpadłam w finansową niesamodzielność. Nie umiałam prosić o pomoc i bardzo źle się czułam z zależnością od pieniędzy partnera.
Karty kredytowe są łatwo dostępne, a ich posiadanie jest przydatne, gdy podróżujesz, a często nawet wymagane, gdy bierzesz kredyt hipoteczny. Obecnie również korzystam z karty kredytowej, robię to jednak inaczej niż przed laty.
Choć samo posiadanie karty kredytowej nie jest złe, przy braku uwagi może prowadzić do narastania długu, a nawet może być początkiem pętli zadłużenia.
Pętla zadłużenia, spirala zadłużenia, lub pętla kredytowa to potocznie funkcjonujące synonimy.
Pętla zadłużenia oznacza sytuację, gdy osoba mająca kredyt konsumpcyjny zaciąga kolejne zobowiązanie na rzecz spłaty poprzedniego. W ten sposób powstałe zobowiązania są jeszcze większe i obciążające, a sytuacja finansowa konsumenta ulega pogorszeniu. Przykładowo po niespłaconej jednej karcie kredytowej klient sięga po drugą, potem po pożyczkę, a na końcu zaciąga kredyt konsolidacyjny.
1. Chęć posiadania i doświadczania tu i teraz
Gdy czytam o powodach korzystania z kart lub słucham opowieści kobiet, które były na minusie słyszę:
„Nadarzyła mi się okazja wyjazdu w góry z koleżankami” lub „Mogłam pojechać na jogę w egzotycznym miejscu”.
Często pojawiają się myśli: „Może taka okazja już nigdy się nie powtórzy?”, „Ciężko pracuję i zasługuję na odpoczynek”, „ Nie chcę być widziana przez koleżanki w tych samych ubraniach, co zawsze”.
Rach, ciach i zakupy zrobione na kartę kredytową.
2. Nagłe, nieprzewidziane zdarzenia
Życie płata figle, czasem może być to naprawa niecierpiąca zwłoki, sytuacja awaryjna, gdy członek rodziny potrzebuje środków na leczenie, albo zwolnienie z pracy. Może temu towarzyszyć przeświadczenie, że dam radę, sytuacja się szybko zmieni i spłacę kredyt w całości.
3. Przyjemne uczucie radości
Czy nie jest cudownie kupić sobie coś nowego lub wydać pieniądze na wyjazd bez wyrzeczeń związanych z oszczędzaniem? Już sama myśl o oczekujących pozytywnych doświadczeniach napawa radością. Przyjemność daje zastrzyk dopaminy, a od dobrego uczucia można się uzależnić.
Paradoksalnie nie trzeba być osobą najmniej zarabiającą, by znaleźć się w pętli zadłużenia. Można mieć bardzo dobrze płatną pracę, pracować na dwa etaty, a mimo to mieć rosnący dług konsumpcyjny. Przytoczona przez mnie na początku kwota 100 tysięcy to przykład zadłużenia konkretnej osoby, która dużo pracuje, spłaca raty, a jej zadłużenie i tak stoi w miejscu. W każdej grupie zarobkowej znajduje się odsetek osób, którym nie starcza środków do kolejnej wypłaty.
Co pokazują dane? Według najnowszego raportu BIK z 26 września 2026* roku, delikatnie zmalała liczba udzielanych kart kredytowych na rynku, ale jednocześnie wzrósł statystycznie limit przyznany na karcie. Co może zwiększać ryzyko powstania trudności ze spłatą dla osób, które karty posiadają.
BIK potwierdza: „Najwyższym poziomem ryzyka kredytowego charakteryzują się już nie kredyty gotówkowe, a karty kredytowe.” Indeks jakości dla kart wyniósł bowiem 4,09% w porównaniu do 3,71% przy kredytach gotówkowych. Im wyższy indeks, tym mniej osób spłaca zadłużenie.
Oznacza to, że karty kredytowe mogą być pierwszym krokiem do spirali zadłużenia w Polsce. Niemożność spłaty karty w całości to sygnał wskazujący na ograniczone rezerwy finansowe i mniejszą elastyczność budżetową. Niestety miałam okazję tego doświadczyć.
Gdy mamy obciążoną kartę kredytową, ważne jest spłacenie zobowiązania w całości. Jeśli nie jest to możliwe, to istotne jest spłacanie rat wyższych niż kwota minimalna. Takich, które pozwalają spłacać nie tylko odsetki, ale też część zaciągniętego kapitału. Tylko w ten sposób zobaczysz, jak zmniejsza się zadłużenie na Twojej karcie.
Najważniejsza zasada to nie brać kredytów konsumpcyjnych, czyli żyć w ramach środków, które mamy do dyspozycji. Jak to się ma do posiadanej karty kredytowej? W praktyce oznacza to, że korzystamy z karty, ale nie dlatego, że nie mamy środków, ale dlatego, że jest to wygodniejsza lub wymagana forma płatności na przykład za bilety lotnicze. Po wyjeździe spłacamy kartę w całości. Dzięki temu nie wpadamy w odsetki i nie ponosimy kosztów ubezpieczenia zadłużenia.
Jeszcze lepsze jest odkładanie na większe lub nieprzewidziane wydatki. Po rozmowach z kobietami zauważyłam, że słowo „oszczędzanie” wielu osobom źle się kojarzy (np. z wyrzeczeniami), nie wymyślono jednak innego sposobu (wiem, że są inwestycje, jednak by móc zainwestować środki, trzeba je najpierw odłożyć). Stąd warto zacząć odkładać nawet małe kwoty, by wyrobić w sobie nawyk oszczędzania.
U mnie zadziałało:
Brutalne było uświadomienie sobie, że spłacanie tylko minimalnej kwoty nie zmniejszało mojego zadłużenia. Drobne oszczędności topniały na koncie, a zadłużenie się nie zmieniało i nie mogłam go sama spłacić.
Miałam zadłużenie i problem do rozwiązania. To brzmi prosto, jednak jest to bardzo trudne do zrobienia. Niektórym osobom zdarza się nie otwierać powiadomień z banku i wyrzucać je do kosza, by nie widzieć problemu.
Przyznanie się przed sobą, że mam problem, pomogło mi przejść przez rozmowę z partnerem. Jak się okazało, sam zauważył, że nie jest to dla mnie łatwa sytuacja i że spłacanie minimalnych kwot w niczym nie pomoże. Spłaciliśmy zadłużenie w całości. Zrezygnowałam z karty w banku i przez wiele lat nie brałam kolejnej.
Gdy jesteśmy zdani na spłatę zadłużenia samodzielnie, konieczne będą inne kroki. Znalezienie dodatkowego źródła zarobku, zmniejszenie wydatków i spłacanie jeśli nie całej kwoty naraz, to spłata rat powyżej proponowanej kwoty minimalnej, by z czasem zaciągnięty kapitał malał.
Zdaję sobie sprawę, że wydatki ponad stan są po części związane z brakiem edukacji finansowej, a po części wiążą się z emocjami. Jeśli przechodzisz przez podobny moment w Twoim życiu, możesz umówić się na 15-minutową rozmowę, po której będziesz mieć określony pierwszy krok bez zaciągania kolejnego kredytu.
Jeśli interesują Cię poruszane na stronie tematy możesz dołączyć do Newslettera Architektury Życia.
* https://media.bik.pl/publikacje/read/878927/ddd
Może Cię też zainteresować
Zobacz inne kategorie